• 09 kwi 2026 19:10

Wyżyny

Gazeta Na Wyżynach | Na Skarpie | Glinki

Zniszczył drzwi byłej partnerce, groził jej i miał przy sobie narkotyki. Grozi mu do 10 lat więzienia

Redakcja

ByRedakcja

cze 10, 2025

Zarzuty kierowania gróźb karanych, zniszczenia mienia oraz posiadania znacznej ilości środków odurzających odpowie 47-latek zatrzymany przez dzielnicowych z bydgoskiego Śródmieścia. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia dotyczącego pilnej interwencji domowej dotyczącej sprawcy przemocy.

Sierżant sztabowy Kinga Rutkiewicz oraz sierżant sztabowy Piotr Szczepanik – dzielnicowi z bydgoskiego Śródmieścia zostali skierowani przez dyżurnego bydgoskiej komendy miejskiej na pilną interwencję domową na ulicę Kaszubską w Bydgoszczy. Z informacji wynikało, że do drzwi mieszkania dobija się agresywny, były partner zgłaszającej, znany Policji jako sprawca przemocy domowej. Na miejscu, funkcjonariusze zastali kobietę w mieszkaniu, do którego zostały zniszczone drzwi. Zrobił to mężczyzna usiłujący wtargnąć do środka po tym, gdy kobieta w obawie o bezpieczeństwo własne i swojego dziecka odmówiła mu wpuszczenia. Poinformowała go także, że wezwała Policję, na co intruz zaczął jej grozić i że wróci do niej w nocy, po czym uciekł.

W związku z tym, że agresor może stanowić zagrożenie dla kobiety i jej dziecka, funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania. Z informacji przechodniów i zlokalizowali go na Placu Tadeusza Kościuszki w Bydgoszczy. Został zatrzymany

Na tym jednak nie koniec. Dzielnicowi znaleźli przy nim przy nim narkotyki. Wstępne badanie narkotesterem wykazało ponad 100 gramów amfetaminy oraz dwie działki kryształu 2-CB. Zabezpieczone  środki trafiły do laboratorium kryminalistycznego, a bydgoszczanin do policyjnego aresztu.

47-latek odpowie za kierowanie gróźb karanych, zniszczenie mienia oraz posiadanie znacznej ilości środków odurzających. Prokurator zastosował wobec niego dozór policji oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej oraz zakaz opuszczania kraju. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

KMP w Bydgoszczy/ Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *