• 19 kwi 2026 04:33

Wyżyny

Gazeta Na Wyżynach | Na Skarpie | Glinki

Jarmark Świętojański na Wyspie Młyńskiej — były czary i dziwy [film, zdjęcia]

Redakcja

ByRedakcja

cze 22, 2025
Jarmark Świętojański na Wyspie Młyńskiej (fot. Janusz Wiertel)
Jarmark Świętojański na Wyspie Młyńskiej (fot. Janusz Wiertel)

Jak co roku po wiosenno-letnim przesileniu na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy od rana 22 czerwca br. trwał Jarmark Świętojański. Zakorzenienie w tradycji i umiejętność korzystania z niej stanowi o naszej tożsamości. Do Bydgoszczy przyjechali wystawcy w liczbie ponad stu z Kujaw, Kaszub, Pałuk, Podlasia, Świetokrzyskiego Wielkopolski i innych polskich regionów. Twórcy ludowi, artyści, etnodizajnerzy przeróżnych specjalności, malarze, rzeźbiarze, ceramicy, hafciarki, plecionkarze pokazali swoje dzieła obok wyrobów z lnu, filcu, biżuterii czy witraży. Strawę duchową uzupełniało przepyszne regionalne jadło robione według starych receptur — gęsina, sery, miody wzbogacone o litewskie przysmaki.

Myliłby się ten, kto by sądził, że bydgoski Jarmark to zwykłe targowisko z okazji najkrótszej nocy w roku, to także a może przede wszystkim wystawa wyrobów rzemiosła ludowego, z których każdy jest ręcznie wykonany, niepowtarzalny, a w rękach rzemieślnika, który powołuje go do życia, zaklęta jest tajemnica kilkusetletniej tradycji i umiejętności przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Pogoda trochę jakby zbyt gorąca, tym niemniej nie zabrakło odwiedzających Jarmark, którzy przybyli tu, aby jeść tradycyjne potrawy, słuchać ludowej muzyki i podziwiać wyroby materialnego dziedzictwa kultury ludowej. Ba, niektórzy to nawet sobie kupią to i owo. I może dobrze się stało, że kartą to ciężko jest tu zapłacić, bo w przeciwnym razie budżety domowe mogłyby zostać nieco nadszarpnięte.

Tkaczki z Podlasia przywiozły radziuszki, perebory, a nawet tkaniny utkane metodą dwuosnowową. Krajczarka z Wielkopolski zapraszała, aby spróbować własnych sił w tkaniu krajki. To dawna, pamiętająca czasy średniowiecza sztuka tkania wąskich wzorzystych pasów. Obecni byli garncarze, rzeźbiarze, kowale z Kujawsko-Pomorskiego, plecionkarze, wystawcy ze Świętokrzyskiego, a nawet panie z Włocławskiej Fabryki Fajansu, które prezentowały wyroby w kolorach kobaltowym, zielonym, czerwonym, żółtym, szarym i kto by to spamiętał, jakim jeszcze. Wszystko ręcznie malowane. Wazoniki, filiżanki, kubki, dzbanuszki i inne. 

Do tego zespoły ludowe i kapele – Ziemia Bydgoska, Kapela Ewy Grochowskiej, Środa Kujawska, Piekielnica, Grupa Robocza Pieśni Wiejskich i Zespół Nadwiślanie, które skocznie tańcowały i przygrywały polki, oberki, dumki dla tłumnie zgromadzonych widzów. 

A jak kto zgłodnieje, to jadło, rzecz jasna, tradycyjne, takie, że ho ho. Nasze podniebienie zdobyły pierogi z gęsiną. Palce lizać. Jednym słowem dzień trzeba uznać za szczęśliwy, wesoły i udany. I taki powinien być. Bo Jarmark Świętojański, jest zaczarowany jak ta noc z kwiatem paproci. Jest tylko raz w roku. A podziękowania należą się sprawcy tego całego jarmarcznego i ludowego zawrotu głowy: Kujawsko-Pomorskiemu Centrum Kultury w Bydgoszczy. Do zobaczenia za rok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *